Mając wrażenie, że rok 2014 nie obfitował w wielce ciekawe wydarzenia i generalnie rokiem był straconym, otworzyłam kalendarz z kotem Simona, który dostałam pod koniec 2013 (i którym, rzecz jasna, nie omieszkałam się wtedy pochwalić - a żeby sprawiedliwości stało się zadość i tym razem wspomnę, że jestem dumnym posiadaczem nowego kalendarza ze Star Warsów, a co!) i nawet w miarę regularnie wypełniałam mniej lub bardziej (raczej mniej) interesującymi cytatami z danego dnia, różnorakimi biletami do kin oraz teatrów czy całą masą innych dupereli, przez które kalendarz ten nie domyka się całkiem sprawnie - i moja teoria legła w gruzach (takich małych, podburzyło ją tylko odrobinę, bez obaw, wyjdzie z tego)(swoją drogą to cały czas jest pierwsze zdanie, skromnie uważam, że należy mi się Nobel. Albo przynajmniej ciasteczka, wszystko małymi kroczkami). Wbrew pozorom te 365 dni wcale takie złe nie były; fakt, gdybym mogła cofnąć się do początku ubiegłego roku, z pewnością inaczej zaplanowałabym niektóre chwile, w ogóle - zaplanowała. Musiało minąć wiele miesięcy, bym odkryła, że organizacja czasu i konkretyzowanie działań znacznie wpływa na efekty mojej pracy - w końcu notatka „przeczytać 50 stron lektury” bardziej motywuje od „wziąć się za lekturę”.
1 stycznia 2015
13 grudnia 2014
No.44 On top of the mountain
Samotność - cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
A. Mickiewicz, Dziady
23 listopada 2014
No.43 In a hole in the ground there lived a hobbit
Zauważyłam, że aktywność na tym blogu oscyluje gdzieś w okolicy stanu agonalnego - a im bardziej zagłębiam się w tego przyczyny, tym trywialniejsze odnajduję powody; pomyślał by kto, że to wina braku czasu, dość popularnej epidemii dzisiejszego świata, albo czegoś wyższego, jak chęć wychodzenia na światło słoneczne czy interakcja z ludźmi, z którymi nie chodzę do szkoły (jak na razie na poziomie dla początkującego, ewentualnie tutorialu). Prawda jest taka, że zwyczajnie nic ciekawego się w moim życiu nie dzieje, a przynajmniej nic bardziej godnego uwagi i zapisania. Co zresztą jest straszne. Bo żebym to ja nie miała nic (mniej lub bardziej) ciekawego do powiedzenia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
