9 maja 2014

No.34 Latest news

Ostatnimi czasy moje poglądy i wymagania wobec samej siebie tak drastycznie ulegają zmianie, że już sama nie wiem, co jest faktycznie moim celem, a co jedynie krótkim przebłyskiem zaćmiewającym mi oczy. Może to po prostu kwestia tego, że w końcu od bardzo (bardzo) bardzo dawna się z kimś spotkałam i nagle okazało się, że życie nie ogranicza się tylko do podręczników (czy nawet beletrystyki) wśród czterech ścian domu. Po ludzku wyszłam na miasto ze znajomymi jeszcze z gimnazjum, miałam okazję się dowiedzieć, że moja przyjaciółka ma chłopaka (miesiące po fakcie, niezwykle typowe wręcz) i niejednokrotnie usłyszeć, że jednak żyję. I nawet przestało mi przeszkadzać, że każdy poza mną abstynencji nieszczególnie się trzyma; zdałam sobie sprawę, że przecież to już nie ma różnicy - kwestia miesięcy, byśmy wszyscy rocznikowo mieli osiemnastki. Tym sposobem bardziej się rozluźniłam w towarzystwie, a i inni to po prostu zaakceptowali - tyle, problem rozwiązany.

22 kwietnia 2014

No.33 Incidentally

Cykl:  Niezwykle odkrywcze rozmyślania.
Łyżwiarz wie, że kotek odkopał prezent.
...przeczytałam w kalendarzu pod „Kocie aforyzmy”. Uśmiechnęłam się, ha, ha, śmieszne. Ale o co chodzi w sumie? Machnęłam ramionami (dosłownie, mam dość mocną gestykulację w takich beznadziejnych przypadkach), stwierdzając, że to ponad moje umiejętności intelektualne, jednak nie mogło się to ode mnie odczepić. I zaczęłam myśleć. 
Łyżwiarz wie... ale dlaczego łyżwiarz? A rowerzysta to już nie? Może chodzi o sporty zimowe...? Łyżwiarz, łyżwiarz... No, ma łyżwy ten łyżwiarz i po lodzie jeździ. Po lodzie, po lodzie... O! A w amerykańskich filmach to po zamarzniętych jeziorach jeżdżą! Ale wracając, kotek odkopał prezent... jaki prezent? Tuńczyka? (Zaśmiałam się i spojrzałam w miskę mojego kota, od której zalatywało cudną wonią rozmemłanego, nawiasem, także po podłodze, tuńczyka.)
Olśnienie! (brokat, brokat, gwiazdki, żaróweczka)

17 kwietnia 2014

No.32 Sinα

Z serii: AmbuLANS. Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście uczą tego na studiach, ale ratownicy medyczni we wszystkich znanych mi przypadkach odznaczają się niezwykle trafnym humorem. Albo to po prostu mój humor jest mocno nadszarpnięty, że się z tego śmieję.

Widział ktoś kluczyki do ambulansu?
Zostały na czwartym piętrze, he, he.

Chociaż ten przykład akurat jest tragiczny. Biedaczyny kilka razy musieli latać w tę i z powrotem. Obyśmy się więcej nie spotkali. Też mam taką nadzieję!